KREATYWNOŚĆ ŻYWI SIĘ ODPADAMI

Maj 24, 2017 dodane przez Michał Paca

Skala marnotrawstwa, jaką opanowaliśmy do perfekcji szokuje. Weźmy choćby jedzenie.

Publikowane dane przez Organizację Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) o wielkości światowej produkcji żywności, mówią, że w tej chwili produkujemy więcej niż jesteśmy w  stanie zjeść. Produkcja przewyższyła podaż, ale czy przeciętny konsument się nad tym zastanawia? Śmiem twierdzić, że nie. W samym 2016 produkcja zbóż miała osiągnąć 2 577 milionów ton, jednak 13 milionów pozostało na polach po tym, jak popyt na rynku został zaspokojony. Problemem jest dysproporcja dystrybucji żywności i fakt olbrzymiego jej marnotrawstwa. Kiedy my w ze swoich europejskich talerzy połowę wyrzucamy do śmieci,  780 milionów ludzi na świecie ( w dużej mierze na kontynencie Afryki) cierpi z powodu chronicznego głodu. Nie jest tak, że mam gotową receptę na rozwiązanie tego problemu, ale warto zacząć od siebie i od bardzo prostych rozwiązań w codziennym życiu. Czasem potrafią one nas znaleźć same.

Zainspirował mnie Tomek, który w zupełnie naturalny sposób odmówił w restauracji nadmiaru dodatków, które dostał na talerzu. Zrobił to, bo ich po prostu nie lubi i wie, że ich nie zje. Proste? Proste. Po co płacić za coś czego i tak nie zjemy, a wiadomo, że nie tknięte przez klienta i tak trafi do odpadów na tyłach restauracji. Wystarczy tylko racjonalnie pomyśleć i podjąć decyzję, czy ja rzeczywiście tego wszystkiego potrzebuję czym się dokoła otaczam? Bycie ZERO WASTE w codzienności jest możliwe, zwłaszcza tam gdzie naprawdę możemy dokonać wyboru i wpływać na to, co otrzymujemy, choćby na talerzu. Prawdziwych przyczyn takich dysproporcji w dostępie do żywności dziś się nie wyjaśnia. Jednocześnie nikt nie chce wskazać odpowiedzialnych za to, że ta nadwyżka nie dotarła do tych, którzy jej najbardziej potrzebują. Paradoksem jest, że większość ludzi cierpiących głód, to mieszkańcy obszarów rolnych, zależni od produkcji żywności w swoim gospodarstwie.. a przecież nieustannie podejmowane są działania polepszające techniki upraw, transportu, środków ochrony i opakowań żywności chroniących przed psuciem. Dzisiejszy system generuje nadwyżkę „śmieciowego dodatków jedzenia” takich jak kukurydza czy produkowanego z niej syropu. Z drugiej strony maleje cały czas produkcja żywności bogatej w składniki odżywcze – warzywa i owoce. Dziś najprawdopodobniej nie wystarczyłoby ich dla nas wszystkich, gdyby każdy chciał je zakupić.

To co ma kolosalny wpływ na fakt wyrzucania olbrzymich ilości żywności jest też mechanizm marketingowy i to, że brzydki owoc czy makaron na wagę gorzej się sprzedaje. Czynniki wizerunkowe produktów, decydują o ich losie zanim czasem trafią one na stół, bo ich wysoka standaryzacja nauczyła klientów marnotrawstwa już na etapie zakupu.  Alex Barnard, socjologa specjalizującego się w freeganiźmie, zauważa, że jeśli przestalibyśmy produkować żywność dla pieniędzy, to tak na prawdę stałaby się ona dla nas nie towarem, ale prawem. I tu jest olbrzymie pole dla kreatywności i  oddolnych inicjatyw. Freeganizm jest blisko idei ZERO WASTE. Polega na odzyskiwaniu jedzenia nadającego się jeszcze do spożycia i  uświadamianiu innym, że wartość jedzenia jest inna z punktu widzenia pieniędzy, a inna kiedy chodzi o zaspokojenie podstawowej potrzeby biologicznej. Przykładem dobrych praktyk niech będą ekologiczne ogrody w miastach, na osiedlach, przy zakładach pracy czy szpitalach (kto by pomyślał, że mają je też na Kubie!), które nie tylko budują społeczności lokalne, ale przede wszystkim wracają do źródeł – produkowania żywności tyle, ile jest jej potrzeba.

Dlatego wszelkie kampanie społeczne uświadamiające, że pomidor czy banan z plamką na skórce jest jadalny, mają sens i są potrzebne. Są tak samo potrzebne jak nasze indywidualne zaangażowanie w  odzyskiwanie nie tego, co wcale nie musi być zastąpione czymś nowym. A to, że zamiast portfela wyjmuję z kieszeni swoje karty spięte gumką recepturką, może nie jednego rozśmieszy, ale dla mnie jest takim małym wkładem w uprecykling, tego co inni bezmyślnie wyrzucają.

Kreatywność może karmić się odpadami i de facto, może nam się to bardziej opłacić, zwłaszcza w branży zagospodarowywania odpadów. Tu zawsze jest głód na nowe i oszczędne rozwiązania i to na lata, nie okresy rozliczeniowe projektów unijnych. I ta prawda dotyczy też dzisiejszego systemu żywnościowego na świecie.

 

Autor: Michał Paca – Prezes Ziemia Polska Sp. z o.o., Bioodpady.pl